Zapisy o karze umownej w umowach o roboty budowlane – jak nie należy ich formułować.

Zapisy o karze umownej w umowach o roboty budowlane – jak nie należy ich formułować:

Temat kar umownych, to temat rzeka. Na pozór wydaje się, że zamieszczenie w umowie zapisu o karze umownej jest proste i nie rodzi problemów. W praktyce jednak kłopoty powstają wtedy, gdy zapis taki przyjdzie zrealizować. Przedstawienie wszystkich błędów z jakimi spotkaliśmy przy okazji sporów o kary umowne nie jest możliwe w pojedynczym wpisie. Z tego powodu ograniczymy się (na razie) tylko do jednego przykładu.

Ponieważ najczęściej mamy do czynienia z karami umownymi przy okazji umów o roboty budowlane, w niniejszym wpisie opiszemy zapis zaczerpnięty z takiej umowy oraz jego praktyczne konsekwencje.

Przechodząc zatem do konkretów, zapis o karze umownej brzmiał mniej więcej tak:

  1. Za opóźnienie w realizacji harmonogramu robót Podwykonawca zapłaci Generalnemu wykonawcy karę umowną odpowiadającą 0,1% wartości umowy za każdy dzień opóźnienia.
  2. Kary umowne będą mogły zostać potrącone z wynagrodzenia należnego Podwykonawcy

W czym problem?

Biorąc pod uwagę treść ustępu pierwszego można zastanowić się nad zasadnością użycia słowa „opóźnienie”. Zgodnie z przepisami Kodeksu cywilnego opóźnienie to stan, w którym dłużnik nie wykonuje zobowiązania z przyczyn przez siebie niezawinionych. Jeżeli więc w naszym przykładzie Podwykonawca nie wykonałby jakichś robót z tego powodu, że nie przekazano mu frontu prac, to przyjąć należałoby, że popadł w opóźnienie. Z tego powodu (biorąc pod uwagę interesy Podwykonawcy) słowo „opóźnienie” wypadałoby zastąpić słowem „zwłoka”. Ponieważ jednak nie chodzi nam o ten problem, przejdźmy dalej i skupmy się na ustępie drugim.

Jaka istotna treść wynika z ustępu drugiego? W rzeczywistości jest on zupełnie zbędny ale wydaje się, że nie taki był zamiar jego autora. O tym, że autor miał co innego na myśli mieliśmy okazję przekonać się podczas procesu, w którym nasza Kancelaria reprezentowała Podwykonawcę.

W procesie dochodziliśmy imieniem Podwykonawcy zapłaty za wykonane roboty budowlane. Po otrzymaniu odpisu nakazu zapłaty Generalny Wykonawca wysłał do Podwykonawcy pismo, w którym poinformował o nałożeniu kary umownej oraz jednocześnie złożył oświadczenie o jej potrąceniu z wierzytelnością dochodzoną przez naszego Klienta. Następnie Generalny Wykonawca złożył sprzeciw od nakazu zapłaty wnosząc o oddalenie powództwa z powodu wygaśnięcia roszczenia naszego Klienta. Jako podstawę takiego postępowania wskazał właśnie ustęp drugi opisywanego przez nas zapisu umownego, zgodnie z którym uważał, że karę umowną może potrącić w dowolnym czasie.

Brzmi całkiem przekonująco ale gorzej wygląda w praktyce. Kara umowna jest tak zwanym zobowiązaniem bezterminowym. Oznacza to, że nie ma ona określonego terminu zapłaty. Termin ten określić może wierzyciel poprzez wezwanie dłużnika do jej uregulowania. Po bezskutecznym upływie terminu zapłaty określonego w wezwaniu stanie się ona wymagalna. Dopóki zatem wierzyciel nie wezwie dłużnika do zapłaty kary umownej, dopóty nie stanie się ona wymagalna. Wymagalność zaś jest koniecznym warunkiem dokonania skutecznego potrącenia.

W naszej sytuacji Generalny Wykonawca nie wezwał Podwykonawcy do zapłaty kary umownej lecz w jednym piśmie poinformował zarówno o nałożeniu kary, jak i jej jednoczesnym potrąceniu. Z tego powodu potrącenie okazało się nieskuteczne, podobnie jak i obrany przez Generalnego Wykonawcę sposób obrony.

Sytuacja wyglądałaby jednak całkowicie inaczej, gdyby Generalny Wykonawca w sposób prawidłowy sformułował zapis umowy o roboty budowlane. Mianowicie, jeżeli w zapisie tym wskazano by np. że kara umowna powinna zostać zapłacona w terminie 2 dni od dnia jej nałożenia, to Generalny Wykonawca nie musiałby wzywać naszego Klienta do zapłaty. Zapewne autor umowy zamieszczając w niej wskazany powyżej zapis miał właśnie taką sytuację na myśli, jednak sformułował go w błędny sposób. Dzięki temu wygraliśmy sprawę dla naszego Klienta.

Więcej o karze umownej w umowach o roboty budowlane.